Moja lista blogów

czwartek, 20 listopada 2014

Powoli na prostą


Tak bym chciała móc o wszystkim co się dzieje pisać na bieżąco!...ale nie da się.
Nawał pracy i obowiązków jest ogromny.
Mama z półpaśca wyszła i pracuje od 2 tygodni pełną parą, od 7 rano, więc wstaje po 5:00, gdy Leo „dzwoni” na poranne mleko.
Jest jeszcze zupełnie ciemno i zawsze zastanawiam się czy na pewno nie jest np. 3:00 w nocy, a ja omyłkowo nie wyszłam z domu. Zmęczenie i senność jest tak ogromna, że i tak co rano odnoszę wrażenie, że przecież o cholery dopiero się położyłam!

Ksawuś dostał finalnie antybiotyk Zinat. Pił go przez 8 dni, miało być 10, ale brzuszek już nie dawał rady.
Leo jakimś w zasadzie niemalże cudem i przypadkiem antybiotyku nie dostał, mimo, że już był wykupiony.
Temperatura była taka wysoka w zasadzie 7 dni, ale baaardzo powoli, lecz sukcesywnie, ustępowała. Odstępy od rzutów gorączek były coraz dłuższe, a temperatura coraz niższa.
Groźba hospitalizacji czy zastrzyków (2 dziennie przez 10 dni) skutecznie wzmacniała naszą walkę o Leo. Najgorsza doba zaczęła się późnym wieczorem tuż przed moim powrotem do pracy po chorobie....Kiedy już nie mogliśmy dawać czopków, bo Leo już robił po 7 kup dziennie, przeszliśmy na skondensowane dawki doustne i coś tam udało się wcisnąć do dziubka Leosia.
W  3 dobie Leona tak zsypało, że nie było miejsca bez wysypki. Prawdopodobnie to była tak zwana trzydniówka czy płomień nagły, a ja się martwiłam, że Leo ma wysypkę na buzi i jest jakiś taki czerwony.
W chwili obecnej chłopcy dochodzą do siebie.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz