Mieliśmy być w Rabce.
Najpierw gorączka Ksawka, która po 4 dniach
z przerwą ponad 24 godzinną dziś wróciła, potem gorączka Leo.
Dziś w nocy pierwszy raz w swoim życiu
zobaczyłam na termometrze wartość wyższą niż 40 stopni.
Na szczęście bardzo szybko i łatwo udało
się ją zbić.
Nie rozumiem już tych wszystkich zawisłości
infekcyjnych...
Myślałam, że chłopcy już kończą choróbsko.
Nie wiem już kto i kogo zaraża i jakim
cudem skoro siedzimy w domu.
Nie wiem dlaczego rówieśnicy Ksawka nie
chorują w ogóle, a on cały czas.
Odkąd poszedł do przedszkola po 3
tygodniowej przerwie, to było 1 października, w zasadzie tylko kilka ni, może 4
może 5 był w miarę zdrowy. Potem przechodził 3,5 tygodnia z kaszlem, aż w końcu
dopadła Go 5dniowa gorączka.
Mama w końcu nareszcie i w ogóle wsiadła za kierownice. Pojeździłam dziś sporo po mieście, jeszcze dość mocno zaciskam wszystkie mięśnie, ale i tak po ponad 5 latach przerwy i w zupełnie innym aucie myślę, że nie było źle :) ani razu nie zgasło mi auto, nikt na mnie nie trąbił, zatankowałam (z pomocą, ale jednak) jechałam i za dnia i wieczorem. Sukces :) Mój mały sukces :) Może nie długo będę sama jeździć na zakupy?:D
Mama w końcu nareszcie i w ogóle wsiadła za kierownice. Pojeździłam dziś sporo po mieście, jeszcze dość mocno zaciskam wszystkie mięśnie, ale i tak po ponad 5 latach przerwy i w zupełnie innym aucie myślę, że nie było źle :) ani razu nie zgasło mi auto, nikt na mnie nie trąbił, zatankowałam (z pomocą, ale jednak) jechałam i za dnia i wieczorem. Sukces :) Mój mały sukces :) Może nie długo będę sama jeździć na zakupy?:D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz