Jest taka postać,
fikcyjna niby, fanpejdż tak zwany na fejsie:
Ch..... Pani Domu.
Widziałam rozmowę w TV
z założycielką tego profilu :)
Ja dzisiaj mogłabym
podesłać fotkę lub dwie...
Nr 1 – wzięło mnie na
wielkie porządki przedzimowe, postanowiłam odświeżyć naszą zimową garderobę.
Po kalkulacji kosztów
profesjonalnego wyczyszczenia naszych kurtek, płaszczy, bezrękawników itd. postanowiłam sama
temu zaradzić.
Większość faktycznie
dostała drugie życie, ale snowbordowa kurtka Taty niestety straciła swoją
szansę...
Najpierw zgodnie z
metką wyprałam w delikanym programie, bez wirowania – g...uzik to dało, dalej
była brudna, to ją wyprałam na normalnym programie, w 40 st. i niestety, powłoka
chroniąca przed wodą roztopiła się i kurtka wraz z jej podstawowymi funkcjami
umarła :/
Gdyby ta kurtka
kosztowała mniej niż 800 pln może nie byłoby mi tak głupio by nazwać się
właśnie taką Panią domu.
Kupię Ci ładniejszą
Kochanie :*
Nr 2 – Mama zrobiła
jesienne ozdoby w domu.
No i znowu chciałam
dobrze, ale mi nie wyszło.
Dziś kiedy odlepiałam
kasztanki i żołędzie do moich szklanych wazoników, wstrzymując odruch wymiotny
na widok pleśni, chyba dostałam odpowiedź, skąd u mnie tak intensywny katar od
wielu dni. W sumie, u dzieci ciągle i nadal....
Kasztanki w domu
alergika.
Brawa dla mnie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz