K: Mamusiu, możeś mi dać ŁOWITKĘ?
Ja: @$@#%$@%????
K: no to !!!
(tu pokazuje w szafie
co chcę – chodziło o wędkę zrobioną z trzepaczki do dywanów :))
K: Mamusiu, byliśmy w labiryncie i DZIEĆ BYŁ POD MNIE (wolne tłumaczenie –jakieś dziecko było też w labiryncie tylko piętro
niżej :))
Przy świątecznym stole:
Ksawek wcina
czekoladowe jajka. Jedno drugie itd.
Chce kolejne.
Ja: Kochanie, masz tam jeszcze na talerzyku mnóstwo okruszków,
to je zjedz wszystkie i wtedy dam Ci następne jajko
Ksawek: Mamo, nie będę jadł okruszków, bo nie jestem ptaszkiem!
K: Mamo właczisz mi TERMOFALKĘ?
(chodziło o farelkę,
ale pomyliło Mu się z termoforem, który bardzo lubi, mimo tego wszystkiego i
tak bardzo trafne określenie było nie było :P)
W czasie jazdy,
komentarz do tego co robi za kierownicą Tata:
Ksawek: jedzieś jak stary dziadyga!
Dzisiaj u znajomych,
którzy mają tchórzofredki.
Żegnamy się, wychodzimy, a Ksawek do wujka:
Wujek, Pozdlów kledki!
(KREDKI zamiast FREDKI :D)
(KREDKI zamiast FREDKI :D)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz