Co do Rabki i samego
pobytu, mimo strasznie silnego wiatru, było bardzo przyjemnie.
Zamiast na noc,
zostaliśmy jednak na 3 noce.
W czwartek rano
przed wyjazdem nie posłałam Ksawusia do szkoły, bo zaczął kaszleć, a zaraz
potem wyszła Mu dziwna wysypka na buzi.
Po naszym rodzinnym
małym śledztwie okazało się, że Starszak-alergik wysmarował sobie twarz i ręce
kremem Nivea wanilia & macademia, a ponieważ wysypka wyszła Mu także na rękach
- padła diagnoza - wysypka alergiczna.
Pojechaliśmy do
Rabki, ale było coraz gorzej.
W międzyczasie Leo
zaczął kaszleć 3 dni wcześniej, ale po rozmowie telefonicznej z dr Pogorzelskim
i po wizycie u nas u pediatry - i tak pojechaliśmy.
W dniu konsultacji w
szpitalu głupio mi było wejść z takim wysypanym Ksawkiem, ale pytałam
pielęgniarek, potem lekarza - orzekli, że to pokrzywka alergiczna więc luz...
Wieczorem Ksawery
miał duszności, więc pojechaliśmy na nocne ambulatorium, a tam dwóch lekarzy
orzekło ponownie, że to pokrzywka i żeby zwiększyć leki antyhistaminowe.
Wieczorem ta sama
"alergia" wyszła Leonowi :)
Zaraziliśmy pół
Rabki! :/
Byliśmy na sali
zabaw, w restauracjach, na spacerach, placach zabaw, w sobotę odwiedzili nas
dziadkowie i pojechaliśmy do Muzeum w Chabówce i było bardzo miło :)
Odpoczęliśmy, mieszkaliśmy w ślicznym domku z bali u przesympatycznej rodziny.
Fajnie byłoby tam
wrócić niebawem, potrzebny nam był bardzo taki wyjazd.




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz