Moja lista blogów

wtorek, 14 marca 2017

Konsultacja pulmonologiczno-alergologiczna w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce-Zdroju 03.03.2017

Nasza pani alergolog pracuje już w tylu prywatnych klinikach, że nie ma czasu przyjmować prywatnie wieczorami u siebie jak zazwyczaj to praktykowała.
Terminy u nas w szpitalu do poradni na pierwszą wizytę są zbyt odległe, żeby czekać.
Od wychowawczyni Ksawusia dowiedzieliśmy się o dr Pogorzelskim. Po przeczytaniu o nim opinii w Internecie bez wahania podjęliśmy decyzję - jedziemy do Rabki.
Terminy były w miarę przyzwoite (czekaliśmy 3 tygodnie) i tym sposobem jesteśmy już po pierwszej konsultacji.
Leo miał na miejscu robione RTG klatki piersiowej i morfologię.
Na zdjęciu, osłuchowo na szczęście nie ma żadnych anomalii, wszystko idealne.
W piątek otrzymałam od doktora mailem wyniki morfologii. Jestem zaskoczona, bo ogólnie lekarz wybitny, ale małomówny :) Nie wiedziałam, że zrobiono Leosiowi również testy na alergeny wziewne.
Wyniki wskazują jednoznacznie, co potwierdził instytut, że Miś ma silną alergię na roztocza kurzu i roztocza mączne :(
Stąd zapewne ciągły katar, duszący kaszel, zapalenie spojówek itp....
Jestem mega mega zła, na siebie, na lekarzy, na okoliczności.
Dlaczego nie diagnozowaliśmy go w tym kierunku wcześniej...?
Dziecko się męczy 3 rok, a ilość kurzu u nas jest ogromna! codziennie muszę wycierać blaty, szafy a w łazience - po prostu co kilka godzin czarno!!
Jak to biedne dziecko ma tu funkcjonować!?
Ja się nie dziwię, że On jest wiecznie chory!!! a Astma? Jezu, może to nasza wina, że dopiero teraz próbujemy z tym walczyć :(:(:(
Pieprzone alergie...
Dopiero w zeszłym tygodniu sprzeczaliśmy się w aucie, wracając do dziadków, który z chłopców może mieć psa kiedyś, a który nie - co za bezsens, żaden z nich nie będzie mógł mieć kiedykolwiek jakiegokolwiek zwierzaka, nawet rybki.


O D K U R Z A N I E

Sobota była dniem wielkiego ODKURZANIA naszego mieszkania.
To niebywałe ILE KURZU może pomieścić tak małe mieszkanie!
Podusie Misia, pluszaczki Misia - mrożą się w zamrażalniku.
Dywan idzie na śmietnik, zniknęły wszystkie bibeloty, ręcznie robione skarby (dobrze, że chłopcy nie widzieli akcji), musimy jeszcze pomyśleć o wykładzinie w pokoju dzieci i o specjalnych pokrowcach i nakładkach na materac i pościel -antyroztoczowych.
Kwiatki, które nagle się pojawiły u nas jakiś czas temu, chyba znowu pójdą do dobrych ludzi :).
Wkurza mnie tylko fakt, że suszyć pranie jednak muszą w mieszkaniu, bo nie mam ani balkonu, ani ogrodu - tego nie przeskoczę.
Włączamy jednak częściej od wczoraj jonizator i cały czas są otwarte okna.
Wietrzenie z otwartymi na oścież oknami - minimum 2 x dziennie.

Boziu, znowu walka...:(




cdn.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz