No i stało się.
Mam w domu dwóch
pierwszaków!
1-wszy września był
dla nas bardzo mocno intensywnie emocjonalny.
Ja osobiście nie
mogłam spać w nocy ze środy na czwartek.
Leo poszedł z Tatą
do przedszkolka na 8:00, my z babcią Krysią z Ksawusiem na 9:00 do szkoły na rozpoczęcie
szkoły.
Były łzy, oj były.
Ja nie mam odwagi
odprowadzać moje przedszkolaki w tych pierwszych dniach, po prostu jestem
cienki bolek i tyle. Rozklejam się.
W szkole Starszak
mnie zaskoczył, bo też się w pewnym momencie popłakał, ale pani wychowawczyni
zachowała się cudownie, uspokoiła go, przytulała, głaskała (bo to było w
trakcie apelu na sali gimnastycznej). Potem kiedy jej podziękowałam
powiedziała, że to była sama przyjemność, bo Ksawuś jest wspaniałym wrażliwym
dzieckiem :):):).
Rozpoczęcie było do
ok. 10:00, więc my wróciliśmy do domu, a tam Leo sam :(
Cały czas o nim
myślałam.
Pod przedszkolem
byliśmy pierwsi, jeszcze było zamknięte.
Jak Pani Ewa go za
rączkę wyprowadziła do mnie...jak mnie zobaczył...zanosił się z płaczu i biegł
wprost w ramiona, jak się wczepił, jak biedny szlochał, i mówił cały czas "ja pakałem za Tobą, cały cias!".
Jak go postawiłam na
podłodze, żeby porozmawiać z panią Ewą (pani, która była też wychowawcą
Ksawusia), Ksawuś złapał Leona i tak go przytulał mocno, z taką autentyczną
troską, a Miś taki zapuchnięty...
On biedy nie
wiedział, kiedy ktoś po niego przyjdzie. Nie powiedzieliśmy Mu! nie wiem jak i
dlaczego tak się stało :(
Pani Mu też nieświadomie
mieszała w głowie, bo mówiła, że tata poszedł na zakupy i po Niego przyjdzie
jak wróci, bo nie wie, że Tata już pracuje poza domem i Leo widocznie nie za
bardzo wiedział o co chodzi :(
Po przedszkolu
jeszcze z godzinkę dochodził do siebie i milczał.
Potem było ok,
dostał nagrodę :)
Drugi dzień był
gorszy, noc niespokojna, Miś nerwowo się
budził.
Płakał, ale
powiedział przez łzy " to chodźmy
juś do tego pećkola".
My z Ksawkiem na
8:00 tym razem, więc wcześniej. Już z plecakiem i potem na mszę wszyscy razem z
całą szkołą.
Znowu była chwila
słabości Starszak uronił kilka łez, ale potem już po kościele kiedy został sam
w szkole mówi, że było super.
Cieszę się, że w ich
16-osobowej klasie 5 osób to osoby z Jego grupy przedszkolnej. z jedną siedzi w
ławce i na razie jest ok.
Daje chłopcom
jeszcze troszkę czasu na oswojenie i potem zaczniemy przygodę ze świetlicą i
leżakowaniem w przedszkolu.
Nie wiem dla kogo
ten czas jest trudniejszy czy dla dzieci czy dla rodzica....



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz