Moja lista blogów

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Ojej, od czego by tu zacząć…


Od miesiąca jestem w domu. Spędzam z dziećmi więcej czasu i dlatego mam go pewnie jeszcze mniej niż jak pracowałam J
Dzień ucieka za dniem.
Najpierw zaczęłam od porządków w całym mieszkaniu, potem był remont, potem znowu sprzątanie..

No dobrze, od początku…
Z pracy zostałam zmuszona do odejścia, byłam niewygodna i za dużo mówiłam.
Nie chciałam się ułożyć jak pies, więc wiadomo.

***

REMONT

To się wydarzyło praktycznie tuż przed rozpoczęciem naszego planowanego remontu pokoju chłopców.
Remont się odbył.
Niestety nie w pełnym wymiarze, ale tym najbardziej uciążliwym i on już za nami!  Pokój jest po malowaniu. Jest nowa wykładzina, nowe łóżko piętrowe, biurka, krzesełka, reszta z rzeczy planowanych przyjdzie w swoim czasie.

Chłopcy bardzo zadowoleni, my też.
Na zawsze pożegnaliśmy niemowlęce łóżeczko no i co tu dużo mówić, niemowlęcy świat…
Mamy już takie duże dzieci! :/

***

ZŁAMANY OBOJCZYK

Kontynuując jeszcze wątek ostatni z bloga – obojczyk Leonka był jednak złamany, Tata źle zrozumiał lekarza no i mama grzebiąc w sprawie i czytając karty wypisu dowiedziała się o złamaniu, byliśmy już na kontroli i jestem spokojniejsza, wcześniejsza reakcja nie była spokojna :P

Misio Leonek jest bardzo niesfornym Misiem i nie zraża się urazami, nie słucha też nikogo, to co chce – to zrobi. Tak więc jeśli ktoś mówi do Niego – zrób to czy to, to on zrobi właśnie na odwrót.
Jeśli np. jestem przy kasie i mam już zakupy na ladzie a widzę, że Leo się oddala, to na moje „chodź tutaj do mnie” Leon ucieka w drugim kierunku, często poza sklep i ma w nosie moje złe miny.
Zaraz po złamaniu, miał przygodę z jakims podobno owadem (nie widziałam, więc nie wiem), ale twierdzi, że go coś ugryzło i miał dwa wielkie bąble od poparzenia na paluszku i dwa jakby ukłucia, Nie wiem co to, goiło się długo.

Dziś rano poraz trzeci ułamal sobie ząbka i znowu musieliśmy ratować jedynkę, ale to jest też historia na osobny wpis


***

WIZYTA U DENTYSTY I PIERWSZA PLOMBA

Odwiedziliśmy gabinet „dla dzieci”. Pani dr była niezwykle młoda, miała na oko 20 lat hehe, była bardzo bardzo miła, ale nie umiała sobie poradzić. Założyła plombę „na mokro” i wypadła zgodnie z ostrzeżeniami bardzo szybko.
Wróciliśmy zatem z reklamacją.
Tym razem trafiliśmy na starą, przepraszam, rurę, która okazał się właścicielką gabinetu.
Rura była bardzo oschła, niemiła i z zerowym kontaktem.
Nie odezwała się do Leosia ani razu! Wszystko tłumaczyłam Mu ja co się po kolei dzieje.
Babsko tylko wrzeszczało i wszystko robiło na siłę!

Ja się wtrącałam! A jakże! Bo pierwsze, co powiedziałam to NIC NIE BĘDZIEMY ROBIĆ NA SIŁĘ. Nie mam zamiaru wytworzyć w moim dziecku takiej traumy jaką ja mam do dziś.
A ta Rura miała to w poważaniu. Strasznie siłowo wszystko robiła i Leo zaczął płakać.
Zaczęłyśmy się kłócić, ta do mnie, że jak ja daję lekarstewka dzieciom to też nie używam siły? I dzieci same piją? Co za absurd! I że ja jej na nic nie pozwalam to ona nie będzie pracować – i wszystko to mówiła do mnie pupą, bo ani razu się nawet nie odwróciła do mnie.
Naciągała usta Młodemu, mocno je ściskała, zatykały mu nos itd., ani razu słowa nic,  żadnej nagrody  – KOSZMAR! Zrobiłam mega awanturę, potem wysłałam Tatę, wtedy okazało się, że ona jest właścicielem – jestem pewna, że ona była jedną z tych dentystek sadystek w szkołach, dzięki której większość osób dorosłych ma dożywotnią traumę.

Kilka dni temu byliśmy w innym gabinecie, w którym zasugerowano nam, że robota na tym zębie była spartaczona na maxa. Założyli Mu lekarstwo, pani była bardzo miła, Miś dostał nagrodę od Pani, bardzo jest zadowolony, kontynuacja leczenia w piątek.
Oby ta nowa plomba wytrzymała dłużej niż 2 tygodnie, bo wydaliśmy już sporo kasy, a efektu na razie nie ma.


***

MAJÓWKA w Krynicy-Zdroju

W tym roku zimna była majówka. Mimo to, udała nam się. Jeden dzień był gorszy, troszkę popadało, Leon się rozkaszlał i zasmarkał, ale ogólnie było fajnie.
Drugi dzień był mój i Ksawerego. Rano poszliśmy na długi spacer na szlak na Jaworzynę, w miejsce, gdzie mama spędzała sporo swoich wakacji.
Po obiedzie pojechaliśmy sami do centrum i wybraliśmy się na Górę Parkową kolejką linowo-terenową wybudowaną w 1937 r. Na górze natomiast oddaliśmy się szaleństwu zjeżdżania na duużej zjeżdżalni. Śmiechu było, że ho ho, zabawa wyśmienita! :)
Hitem krynickim dla nas były gofry i oscypek na ciepło z żurawiną. Mniaaaam!
Były też rowery, kolejka dla dzieci, pijalnia. Jak zawsze mnóstwo atrakcji.







***

Rekrutacja do przedszkola

Leo się nie dostał, wszyscy są w szoku, panie w przedszkolu (pomoc, kuchnia, szatnia, rodzice). Teraz zostały 2 miejsca i trwa drugi etap rekrutacji na te 2 miesjca.
Czekamy na wyniki.
Nie napiszę tu dlaczego Leo się nie dostał, ale dobrze, że teraz mam czas to wszystko odkręcać J


***

Słownik Leona

Leo się rozgadał na dobre.
Gada cały czas.
Połowy nie rozumiem, ale też coraz więcej rozumiem J

Przykładowe słodkie Leonkowe słowa:
Ningu-ningu  - picie
Kufkafka – truskawka
Pesanan – przepraszam
Noti – dziękuję
Zody – lody
Tił tił – pistolet
Psiuł – psiuł – pistolet 2
Meć – miecz
Tajcia - tarcza
Pompocik – kompocik
Nie uwiezisz mamusiu! – nie uwierzysz mamusiu
Aa Idze Idze – idże idże



Często Leo szuka słowa i nie umie go wypowiedzieć i robi pauzę w wypowiedzi i mówi..yyyyhmmmmm…i się zawstydza i trzeba Mu pomagać i w końcu się trafi w słowo, o które Mu chodziło.

***

CZARNY DŻEM
Dziś rano chciał bułeczkę z nutellą.
Mówi zaspany:
Leon: ja bułę z dziemikiem!
Ja: ok, już Ci robię (wyciągam z lodówki dżem truskawkowy)
Leon: oj nie, nie ten dziem, ten inny! Taki….yhmmmm, ciarny dziem! O taki kojoj (tu pokazuje na ciemny kolor butelki z sokiem)
Ja: Aaa, chodzi Ci o Nutelkę?!
Leon: TAAAAK! J


***

ROCZNICA MIESZKANIA

Minęły 3 lata naszego bycia TUTAJ. Czyli mieszkamy tu już prawie tyle ile mieszkaliśmy w Olkuszu po urodzeniu się Ksawusia.


***
PARADA SMOKÓW

Pierwszy raz się wybraliśmy z dziećmi. Była przygoda!:)
Najpierw popołudnie spędziliśmy ze znajomymi i ich synem a potem pojechaliśmy na kolację do dziadków i stamtąd o 21.30 na Bulwary.
Miałam wyrzuty sumienia, że ciągnę takie „maluszki”, ale mi przeszło szybko, bo Bulwary były pełne wózków i dzieci od wieku 0.
Mina Leona po pierwszym wystrzale sztucznych ogni była bezcenna. Dosłownie opadła Mu szczęka z wrażenia J
A potem, ponieważ z miejsca, w którym staliśmy nie było w ogóle widać smoków, dzieci chciały już iść i się nudziły, a Leo powiedział „nie jubię tego, ja psi!” (czyt. Nie lubię tego, chcę spać) i poszedł spać w tej samej minucie, w której to powiedział. Zasnął tak mocno, że nie obudziły go wybuchy, jazda z powrotem do domu, przebieranie w piżamkę – spał do rana.




***


POŻEGNANIE PRZEDSZKOLA

31 maja odbyła się w przedszkolu uroczystość pożegnania przedszkola, wręczania dyplomów ukończenia oraz Dzień Mamy i Dzień Taty.
Z oszczędności…czasu i ogólnej wszystkie imprezy połączono w jedną.
Wierszyk o mamie i tacie był jeden za to o wspaniałych paniach, które są „drugimi mamami” wszystkie inne.
Ogólnie dzieci bardzo ładnie przygotowały wszystko, Ksawery recytował swoją kwestię, ładnie tańczył i śpiewał, ładnie też się wygłupiał, kilka razy pani Mu zwracała uwagę.
Zresztą, ostatnio Ksawery to nie ten sam chłopiecJ
Jest bardzo niegrzeczny, nawet panie się ostatnio poskarżyły, że miał karę i stał w kącie 2 x.
Wracając do tematu – niewiarygodne, że nasz syn kończy przedszkole i idzie do szkoły!
Ja pamiętam jak dziś Jego pierwszy dzień przedszkola, pamiętam nawet w co był ubrany.
Taki był onieśmielony, taki cichy, tyle miesięcy, tyle lat można powiedzieć J a w tym roku to towarzyski potwór po prostu. Mają swoją bandę, ale o tym poniżej będzie.




***

SZKOŁA

Ksawery dostał się do innej klasy niż chcieliśmy, bo mamy nie było na posterunku J
Na szczęście udało się znowu odkręcić wszystko i Ksawuś będzie chodził do klasy 1A tak jak Mamusia J i do szkoły, do której chodziła babcia Krysia. Póki co Jego klasa liczy 16 osób i jesteśmy wszyscy z tego powodu przeszczęśliwi!
Wychowawczyni ma 30letni staż pracy i wróciła po rocznym urlopie zdrowotnym, co mnie trochę niepokoi, ale zobaczymy.
Najważniejsze, że chodzi kolegami i koleżankami z przedszkola, a my znamy ich rodziców.
Na razie nie wiem jak my sobie to wszystko zorganizujemy, bo Ksawery będzie kończył o 11:30. Leon pójdzie (o ile pójdzie) do przedszkola, a ja chciałabym wrócić do pracy.
Tylko jak?
Tata teraz kończy pracę o 17:00 i jest w domu po 18:00.
Ja zazwyczaj kończyłam jeszcze później.
Najwcześniej jak w mojej branży mogłabym kończyć do 16/16:30, chociaż o 16:00 nigdy nie kończyłam.
I co? Ksawery będzie siedział na świetlicy ?!? (do 17:00 funkcjonuje świetlica szkolna, potem środowiskowa, ale nawet nauczycielka mówiła, że był taki jeden chłopiec, co wychodził codziennie o 18:30 ze szkoły i w końcu kazali rodzicom zatrudnić pomoc domową, żeby to dziecko wyszło na trochę ze szkoły…)
Leonek miał być tak jak Ksawek do 15:00, ja sobie nie wyobrażam, że taki Bąbel będzie siedział w przedszkolu 9 godzin!!!
Nie wiem. Na razie nie rozmyślam, bo się denerwuję.
Będę się denerwowała za 2 miesiące.

***

BANDA z Placu Zabaw

Tak….banda jest liczna. Mają swoją bazę, którą zbudowali i bardzo się lubią i ich relacje strasznie mnie cieszą.
Wymienię tylko tych członków bandy, którzy są obecni codziennie:
Tomek, Przemek, Alan, Paula, Wiktor, Szymon, Karolina, Zuzia, Mateusz i do tej ekipy dochodzi jeszcze druga Zuzia, Max, czasem trzecia Zuzia, Lenka, Iga, Ola…
Ksawery bawi się też z dziećmi z innych grup – poznaje ich na podwórku przedszkolnym.

W ogóle Ksawuś teraz sam szuka kolegów nowych, zagaduje, wymyśla zabawy, proponuje różne zabawy, broni zaciekle Leona jak trzeba, odbiera dzieciom, które zabierają Leonkowi zabawki i oddaje bratu J


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz