Od miesiąca jestem w
domu. Spędzam z dziećmi więcej czasu i dlatego mam go pewnie jeszcze mniej niż
jak pracowałam J
Dzień ucieka za
dniem.
Najpierw zaczęłam od
porządków w całym mieszkaniu, potem był remont, potem znowu sprzątanie..
No dobrze, od
początku…
Z pracy zostałam
zmuszona do odejścia, byłam niewygodna i za dużo mówiłam.
Nie chciałam się
ułożyć jak pies, więc wiadomo.
***
REMONT
To się wydarzyło
praktycznie tuż przed rozpoczęciem naszego planowanego remontu pokoju chłopców.
Remont się odbył.
Niestety nie w
pełnym wymiarze, ale tym najbardziej uciążliwym i on już za nami! Pokój jest po malowaniu. Jest nowa
wykładzina, nowe łóżko piętrowe, biurka, krzesełka, reszta z rzeczy planowanych
przyjdzie w swoim czasie.
Chłopcy bardzo
zadowoleni, my też.
Na zawsze
pożegnaliśmy niemowlęce łóżeczko no i co tu dużo mówić, niemowlęcy świat…
Mamy już takie duże
dzieci! :/
***
ZŁAMANY OBOJCZYK
Kontynuując jeszcze
wątek ostatni z bloga – obojczyk Leonka był jednak złamany, Tata źle zrozumiał
lekarza no i mama grzebiąc w sprawie i czytając karty wypisu dowiedziała się o
złamaniu, byliśmy już na kontroli i jestem spokojniejsza, wcześniejsza reakcja
nie była spokojna :P
Misio Leonek jest
bardzo niesfornym Misiem i nie zraża się urazami, nie słucha też nikogo, to co
chce – to zrobi. Tak więc jeśli ktoś mówi do Niego – zrób to czy to, to on
zrobi właśnie na odwrót.
Jeśli np. jestem
przy kasie i mam już zakupy na ladzie a widzę, że Leo się oddala, to na moje
„chodź tutaj do mnie” Leon ucieka w drugim kierunku, często poza sklep i ma w
nosie moje złe miny.
Zaraz po złamaniu,
miał przygodę z jakims podobno owadem (nie widziałam, więc nie wiem), ale
twierdzi, że go coś ugryzło i miał dwa wielkie bąble od poparzenia na paluszku
i dwa jakby ukłucia, Nie wiem co to, goiło się długo.
Dziś rano poraz
trzeci ułamal sobie ząbka i znowu musieliśmy ratować jedynkę, ale to jest też
historia na osobny wpis
***
WIZYTA U DENTYSTY I
PIERWSZA PLOMBA
Odwiedziliśmy
gabinet „dla dzieci”. Pani dr była niezwykle młoda, miała na oko 20 lat hehe,
była bardzo bardzo miła, ale nie umiała sobie poradzić. Założyła plombę „na
mokro” i wypadła zgodnie z ostrzeżeniami bardzo szybko.
Wróciliśmy zatem z
reklamacją.
Tym razem trafiliśmy
na starą, przepraszam, rurę, która okazał się właścicielką gabinetu.
Rura była bardzo
oschła, niemiła i z zerowym kontaktem.
Nie odezwała się do
Leosia ani razu! Wszystko tłumaczyłam Mu ja co się po kolei dzieje.
Babsko tylko
wrzeszczało i wszystko robiło na siłę!
Ja się wtrącałam! A
jakże! Bo pierwsze, co powiedziałam to NIC NIE BĘDZIEMY ROBIĆ NA SIŁĘ. Nie mam
zamiaru wytworzyć w moim dziecku takiej traumy jaką ja mam do dziś.
A ta Rura miała to w
poważaniu. Strasznie siłowo wszystko robiła i Leo zaczął płakać.
Zaczęłyśmy się
kłócić, ta do mnie, że jak ja daję lekarstewka dzieciom to też nie używam siły?
I dzieci same piją? Co za absurd! I że ja jej na nic nie pozwalam to ona nie
będzie pracować – i wszystko to mówiła do mnie pupą, bo ani razu się nawet nie
odwróciła do mnie.
Naciągała usta Młodemu,
mocno je ściskała, zatykały mu nos itd., ani razu słowa nic, żadnej nagrody – KOSZMAR! Zrobiłam mega awanturę, potem
wysłałam Tatę, wtedy okazało się, że ona jest właścicielem – jestem pewna, że
ona była jedną z tych dentystek sadystek w szkołach, dzięki której większość
osób dorosłych ma dożywotnią traumę.
Kilka dni temu byliśmy w innym
gabinecie, w którym zasugerowano nam, że robota na tym zębie była spartaczona
na maxa. Założyli Mu lekarstwo, pani była bardzo miła, Miś dostał nagrodę od
Pani, bardzo jest zadowolony, kontynuacja leczenia w piątek.
Oby ta nowa plomba
wytrzymała dłużej niż 2 tygodnie, bo wydaliśmy już sporo kasy, a efektu na
razie nie ma.
***
MAJÓWKA w
Krynicy-Zdroju
W tym roku zimna
była majówka. Mimo to, udała nam się. Jeden dzień był gorszy, troszkę popadało,
Leon się rozkaszlał i zasmarkał, ale ogólnie było fajnie.
Drugi dzień był mój i Ksawerego. Rano poszliśmy na długi spacer na szlak na Jaworzynę, w miejsce, gdzie mama spędzała sporo swoich wakacji.
Po obiedzie pojechaliśmy sami do centrum i wybraliśmy się na Górę Parkową kolejką linowo-terenową wybudowaną w 1937 r. Na górze natomiast oddaliśmy się szaleństwu zjeżdżania na duużej zjeżdżalni. Śmiechu było, że ho ho, zabawa wyśmienita! :)
Hitem krynickim dla nas były gofry i oscypek na ciepło z żurawiną. Mniaaaam!
Były też rowery, kolejka dla dzieci, pijalnia. Jak zawsze mnóstwo atrakcji.
***
Rekrutacja do
przedszkola
Leo się nie dostał,
wszyscy są w szoku, panie w przedszkolu (pomoc, kuchnia, szatnia, rodzice).
Teraz zostały 2 miejsca i trwa drugi etap rekrutacji na te 2 miesjca.
Czekamy na wyniki.
Nie napiszę tu
dlaczego Leo się nie dostał, ale dobrze, że teraz mam czas to wszystko odkręcać
J
***
Słownik Leona
Leo się rozgadał na
dobre.
Gada cały czas.
Połowy nie rozumiem,
ale też coraz więcej rozumiem J
Przykładowe słodkie
Leonkowe słowa:
Ningu-ningu - picie
Kufkafka – truskawka
Pesanan –
przepraszam
Noti – dziękuję
Zody – lody
Tił tił – pistolet
Psiuł – psiuł –
pistolet 2
Meć – miecz
Tajcia - tarcza
Pompocik – kompocik
Nie uwiezisz
mamusiu! – nie uwierzysz mamusiu
Aa Idze Idze – idże
idże
Często Leo szuka
słowa i nie umie go wypowiedzieć i robi pauzę w wypowiedzi i mówi..yyyyhmmmmm…i
się zawstydza i trzeba Mu pomagać i w końcu się trafi w słowo, o które Mu
chodziło.
***
CZARNY DŻEM
Dziś rano chciał
bułeczkę z nutellą.
Mówi zaspany:
Leon: ja bułę z
dziemikiem!
Ja: ok, już Ci robię
(wyciągam z lodówki dżem truskawkowy)
Leon: oj nie, nie
ten dziem, ten inny! Taki….yhmmmm, ciarny dziem! O taki kojoj (tu pokazuje na
ciemny kolor butelki z sokiem)
Ja: Aaa, chodzi Ci o
Nutelkę?!
Leon: TAAAAK! J
***
ROCZNICA MIESZKANIA
Minęły 3 lata
naszego bycia TUTAJ. Czyli mieszkamy tu już prawie tyle ile mieszkaliśmy w
Olkuszu po urodzeniu się Ksawusia.
***
PARADA SMOKÓW
Pierwszy raz się
wybraliśmy z dziećmi. Była przygoda!:)
Najpierw popołudnie
spędziliśmy ze znajomymi i ich synem a potem pojechaliśmy na kolację do
dziadków i stamtąd o 21.30 na Bulwary.
Miałam wyrzuty
sumienia, że ciągnę takie „maluszki”, ale mi przeszło szybko, bo Bulwary były
pełne wózków i dzieci od wieku 0.
Mina Leona po
pierwszym wystrzale sztucznych ogni była bezcenna. Dosłownie opadła Mu szczęka
z wrażenia J
A potem, ponieważ z
miejsca, w którym staliśmy nie było w ogóle widać smoków, dzieci chciały już
iść i się nudziły, a Leo powiedział „nie jubię tego, ja psi!” (czyt. Nie lubię
tego, chcę spać) i poszedł spać w tej samej minucie, w której to powiedział.
Zasnął tak mocno, że nie obudziły go wybuchy, jazda z powrotem do domu,
przebieranie w piżamkę – spał do rana.
***
POŻEGNANIE
PRZEDSZKOLA
31 maja odbyła się w
przedszkolu uroczystość pożegnania przedszkola, wręczania dyplomów ukończenia
oraz Dzień Mamy i Dzień Taty.
Z oszczędności…czasu
i ogólnej wszystkie imprezy połączono w jedną.
Wierszyk o mamie i
tacie był jeden za to o wspaniałych paniach, które są „drugimi mamami”
wszystkie inne.
Ogólnie dzieci
bardzo ładnie przygotowały wszystko, Ksawery recytował swoją kwestię, ładnie
tańczył i śpiewał, ładnie też się wygłupiał, kilka razy pani Mu zwracała uwagę.
Zresztą, ostatnio
Ksawery to nie ten sam chłopiecJ
Jest bardzo
niegrzeczny, nawet panie się ostatnio poskarżyły, że miał karę i stał w kącie 2
x.
Wracając do tematu –
niewiarygodne, że nasz syn kończy przedszkole i idzie do szkoły!
Ja pamiętam jak dziś
Jego pierwszy dzień przedszkola, pamiętam nawet w co był ubrany.
Taki był
onieśmielony, taki cichy, tyle miesięcy, tyle lat można powiedzieć J a w tym roku to towarzyski potwór po prostu. Mają swoją
bandę, ale o tym poniżej będzie.
***
SZKOŁA
Ksawery dostał się
do innej klasy niż chcieliśmy, bo mamy nie było na posterunku J
Na szczęście udało
się znowu odkręcić wszystko i Ksawuś będzie chodził do klasy 1A tak jak Mamusia
J i do szkoły, do której chodziła babcia Krysia. Póki co
Jego klasa liczy 16 osób i jesteśmy wszyscy z tego powodu przeszczęśliwi!
Wychowawczyni ma
30letni staż pracy i wróciła po rocznym urlopie zdrowotnym, co mnie trochę
niepokoi, ale zobaczymy.
Najważniejsze, że
chodzi kolegami i koleżankami z przedszkola, a my znamy ich rodziców.
Na razie nie wiem
jak my sobie to wszystko zorganizujemy, bo Ksawery będzie kończył o 11:30. Leon
pójdzie (o ile pójdzie) do przedszkola, a ja chciałabym wrócić do pracy.
Tylko jak?
Tata teraz kończy
pracę o 17:00 i jest w domu po 18:00.
Ja zazwyczaj
kończyłam jeszcze później.
Najwcześniej jak w
mojej branży mogłabym kończyć do 16/16:30, chociaż o 16:00 nigdy nie kończyłam.
I co? Ksawery będzie
siedział na świetlicy ?!? (do 17:00 funkcjonuje świetlica szkolna, potem
środowiskowa, ale nawet nauczycielka mówiła, że był taki jeden chłopiec, co
wychodził codziennie o 18:30 ze szkoły i w końcu kazali rodzicom zatrudnić
pomoc domową, żeby to dziecko wyszło na trochę ze szkoły…)
Leonek miał być tak
jak Ksawek do 15:00, ja sobie nie wyobrażam, że taki Bąbel będzie siedział w
przedszkolu 9 godzin!!!
Nie wiem. Na razie
nie rozmyślam, bo się denerwuję.
Będę się denerwowała
za 2 miesiące.
***
BANDA z Placu Zabaw
Tak….banda jest
liczna. Mają swoją bazę, którą zbudowali i bardzo się lubią i ich relacje
strasznie mnie cieszą.
Wymienię tylko tych
członków bandy, którzy są obecni codziennie:
Tomek, Przemek,
Alan, Paula, Wiktor, Szymon, Karolina, Zuzia, Mateusz i do tej ekipy dochodzi
jeszcze druga Zuzia, Max, czasem trzecia Zuzia, Lenka, Iga, Ola…
Ksawery bawi się też
z dziećmi z innych grup – poznaje ich na podwórku przedszkolnym.
W ogóle Ksawuś teraz
sam szuka kolegów nowych, zagaduje, wymyśla zabawy, proponuje różne zabawy,
broni zaciekle Leona jak trzeba, odbiera dzieciom, które zabierają Leonkowi
zabawki i oddaje bratu J









Brak komentarzy:
Prześlij komentarz