Moja lista blogów

poniedziałek, 16 lutego 2015

Luty i wirusy i autobusowe obserwacje



W zasadzie to nic nowego. Dzieci non stop chore. Katary mają jakiś 1,5 miesiąca, kaszlą od miesiąca. Ksawery ma teraz nocne kaszle dusząco napadowe, Leon – rzygające.
Do tego tydzień temu odwiedził nas ponownie „najfajniejszy” z wirusów czyli ostre ropne glutowo śpikowe zapalenie spojówek, WIRUSOWE oczywiście, więc szybciutko po Leonie ropa pojawiła się w moim oku, i w zasadzie jednocześnie w Ksawkowym oczku.
O tyle o ile oczka Leonia mimo zapewnień lekarki, że wyzdrowieją w 3 dni, chorowały 8 dni,  to moje i Ksawusia w zasadzie tylko dzień. Dziwne.
Dziwnie się też dziś czułam, jak jednak postanowiłam iść do pracy, tylko, że bez makijażu.
Taka zawodowa plaża nudystów.
Ferie się zaczęły, ale chyba nic z przywilejów ferii nie będzie nas dotyczyć. Jak zwykle.
Podejść na narty niezliczona ilość.


Ps. Z autobusowych obserwacji:

1)     kierowcy linii 502 są wyselekcjonowanym gatunkiem, który używając specjalnego rodzaju fantazji, włączają w autobusach nawiew gorąca na 30 st.
2)     Linią 502 jeżdżą specjalnie wyselekcjonowani debile, którzy przeciskają się z uroczym „przepraszam” do kolejnego przystanku, tuż po zamknięciu drzwi jeszcze na poprzednim przystanku
3)     Pozory mylą. Dziś mi się zrobiło strasznie, ale to strasznie przykro, jak zobaczyłam małego chłopca w wieku ok 8-10 lat, z chyba mamą. Mama wyglądała niewinnie, słodko i uroczo. Całą drogę z grymasem na twarzy coś tam burczała do chłopca.
Wysiadając zapomniała poinformować dziecko, że wysiada, więc jak chłopiec zobaczył oddalającą się postać szybko wyskoczył z autobusu. Chciał złapać „mamę” za rękę. Złapał. Potem autobus odjechal migały mi słupy i ludzie, kolejny obraz to chłopiec próbuje wcisnąć łapkę z drugiej strony, do prawej ręki ,w końca matka chowa ręce w kieszeni, no to chłopiec wcisna rączkę do kieszenie, na co następuję odepchnięcie chłopca, nieme krzyki i chłopiec zostaje w tyle, a matka leci przodem.
Po powrocie do domu wyściskałam moje łobuzy <3 <3 <3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz