W zasadzie to nic
nowego. Dzieci non stop chore. Katary mają jakiś 1,5 miesiąca, kaszlą od
miesiąca. Ksawery ma teraz nocne kaszle dusząco napadowe, Leon – rzygające.
Do tego tydzień temu
odwiedził nas ponownie „najfajniejszy” z wirusów czyli ostre ropne glutowo
śpikowe zapalenie spojówek, WIRUSOWE oczywiście, więc szybciutko po Leonie ropa
pojawiła się w moim oku, i w zasadzie jednocześnie w Ksawkowym oczku.
O tyle o ile oczka
Leonia mimo zapewnień lekarki, że wyzdrowieją w 3 dni, chorowały 8 dni, to moje i Ksawusia w zasadzie tylko dzień. Dziwne.
Dziwnie się też dziś
czułam, jak jednak postanowiłam iść do pracy, tylko, że bez makijażu.
Taka zawodowa plaża
nudystów.
Ferie się zaczęły, ale
chyba nic z przywilejów ferii nie będzie nas dotyczyć. Jak zwykle.
Podejść na narty
niezliczona ilość.
Ps. Z autobusowych
obserwacji:
1) kierowcy linii 502 są wyselekcjonowanym gatunkiem, który
używając specjalnego rodzaju fantazji, włączają w autobusach nawiew gorąca na 30 st.
2) Linią 502 jeżdżą specjalnie wyselekcjonowani debile, którzy
przeciskają się z uroczym „przepraszam” do kolejnego przystanku, tuż po zamknięciu
drzwi jeszcze na poprzednim przystanku
3) Pozory mylą. Dziś mi się zrobiło strasznie, ale to
strasznie przykro, jak zobaczyłam małego chłopca w wieku ok 8-10 lat, z chyba
mamą. Mama wyglądała niewinnie, słodko i uroczo. Całą drogę z grymasem na
twarzy coś tam burczała do chłopca.
Wysiadając
zapomniała poinformować dziecko, że wysiada, więc jak chłopiec zobaczył
oddalającą się postać szybko wyskoczył z autobusu. Chciał złapać „mamę” za
rękę. Złapał. Potem autobus odjechal migały mi słupy i ludzie, kolejny obraz to
chłopiec próbuje wcisnąć łapkę z drugiej strony, do prawej ręki ,w końca matka
chowa ręce w kieszeni, no to chłopiec wcisna rączkę do kieszenie, na co
następuję odepchnięcie chłopca, nieme krzyki i chłopiec zostaje w tyle, a matka
leci przodem.
Po
powrocie do domu wyściskałam moje łobuzy <3 <3 <3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz