Dzięki orkanowi
Aleksandra w Krakowie spadły wszystkie wskaźniki zanieczyszczeń, a sam SMOG
znikł! Było jak w uzdrowisku :)
Rano panowie byli na
długim spacerze, a po obiedzie udaliśmy się na obchód po świątecznych
kiermaszach – najpierw przy dworcu, ten z lodowiskiem, a potem spacerek po
plantach, mniej zatłoczonych ulicach niż Floriańska. Na Rynku poza kiermaszem
zahaczyliśmy o pochód/demonstracje związaną z obchodami 13 grudnia.
Potem poszliśmy do mamy
do pracy i też było bardzo miło, a Ksawuś zaspokoił swoją ciekawość a propos
mojego miejsca pracy, mojej klawiatury, myszki, telefonu itp.:)




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz