Dida czyli Ksawuś :)
Chłopcy tak się pięknie
razem bawią, lubią się bardzo, Leonek jak to młodszy, zapatrzony w Starszaka,
Starszak trochę się ogania od młodszego brata, ale jest to w granicach normy.
Drażnią się ze sobą,
przedrzeźniają się, ale może to dobrze, bo Leo będzie sobie lepiej radził w
przedszkolu :P
Miny też robi
identyczne jak starszy brat.
Jeśli chodzi o robienie
sobie na złość, to jak już jedna ze stron nie ma argumentów, to drugi woła:
Moja mama!
Na co drugi odpowiada: nie! Moja mama!
I tak w kółko:
Leo: Moja mama! Dida! Twoja tata!
Dida/Ksawek: Tata mój i mama moja!
Leo zazwyczaj jest zły,
bo nie umie jeszcze mówić tak dobrze, żeby się obronić i często gęsto płacze
ze złości, ale ostatnio mnie rozbroił, bo zamknął dyskusję zdaniem:
Moja mama, moja tata,
dida moja!
:):):)
I się przytulili do
siebie:):):)
Ksawek też złości się,
że Leo mówi na Niego „dida” a to słowo ma swoją genezę w słowie „dzidzia” czyli
dziecko czyli Ksawek – bo każde dziecko było „didą”.
No i Ksawek się drze:
Nie jestem dzidzią! Ty jesteś!
Na co Leon wpada w szał
no i jest znowu Ty! Ja! Ty!
Dialog nad ranem, obaj
w naszym łóżku:
Leon do Ksawka:
Mama, tata psii, ja cik cik dida da (czyli mama i tata śpi, Ksawuś, przynieś mi
śrubokręt)
Leonek bawi się w
rakietę i odlicza:
Sieść sieść sieść! Buuuuuum! (czyli 3-2-1-0 START!)
Dialog z pokoju dzieci:
Ksawek: Leon, jak u Ciebie?
Leonek (jedząc plauszki)
: niooo…. am Am!
Kawuś: Aaa, jesz paluszki.
Chłopcy nie mogę się
jakoś dogadać podczas zabawy i Ksawery wszystko zabiera Leonkowi, odpycha Go,
krzyczy na Niego, Leon zaczyna płakać, nie wie co robić i mówi nagle:
MOJA MAMA! I wywala jęzor
:)
Oglądamy nasze albumy,
fotoksiążki, Ksawery wybiera sobie jedną i mówi:
Ooo to jest moja
ULUBIONA!
Leonek zerka, chce też oglądać,
na to Ksawery:
Ciebie tu nie ma Leonku,
to było zanim się urodziłeś…
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz